29
IX 2011 |  | Pod
szczytem Makalu wspinacze z wyprawy prowadzonej przez Artura Hajzera mozolnie
zdobywają wysokość. Postępy wyprawy można śledzić tutaj: http://polskihimalaizmzimowy.pl/pages/aktualna-wyprawa/wyprawa-unifikacyjna-pza---makalu-2011.php Wczorajsze
doniesienia nadeszły z wysokości 7400 m. My trzymamy kciuki. Jak z prawej,
jak widać, również.
więcej
|
| | | |
23
VIII 2011 |  | Poniższy
fragment pochodzi z dzieła "Saundaranandamahakavya" czyli "Wielki
poemat o pięknym Nandzie" poety Aśwaghoszy, żyjącego w pierwszej połowie
II wieku n.e. Autorem tłumaczenia z sanskrytu jest Andrzej Gawroński - postać
nadzwyczajna, człowiek, który pytany ile zna języków "odpowiadał skromnie:
mówię i piszę w czterdziestu językach, rozumiem zaś i czytam około stu". Fragment
opisuje podniebną wyprawę Buddy i jego brata Nandy ponad Himalajami. Rychło
znaleźli się na Śnieżnym Szczycie, gdzie górskie rzeki tryskają obficie, Skały
skrzą złotem, a boscy riszowie W cieniu przewonnych smreków pędzą życie. Tu
mają gniazda swe rajscy gędźbiarze, Tu dym ofiarny ściele się smugami, I
jest ta góra jak wyspa w bezmiarze, Jak okiem sięgnąć, rozwartym nad nami. /.../ Ówdzie
zziajany tygrys chwiejnie kroczy wody się napić bijącej z roztoczy I wskroś
podwija ogon żółto-szary: Rzekłbyś, chce Dziadom przynosić ofiary. /.../ Tam
znowu śniadzi jak złoto Kiraci, Piór pawich strojem barwistym bogaci, W
tygrysich skokach suną przez wiszary, jak buchające z głębi grot opary Tak
pisano dwa tysiące lat temu... Aśwaghosza
"Wybrane pieśni epiczne" Lwów - Warszawa - Kraków 1926
Kiratami
zwano tubylcze plemiona tybeto-birmańskie zamieszkujące tereny od Himalajów po
ujście Gangesu. Wspomniani są w szkicu o historii Nepalu: 
|
| |
18
VII 2011 |  | Darjeeling
o poranku. Wokół jeszcze nocne morze chmur, na północy już - Kabru i Kangchenjunga. Dzień
dobry.
więcej
|
| |
1
VII 2011 |  | W
roku 1956 w kierunku Everestu i Lhotse wyprawiła się szwajcarska ekipa kierowana
przez berneńczyka Alberta Egglera. Wspinaczom z Europy towarzyszyło 22 szerpów
pod przewodnictwem Pasanga Dawy Lamy, a później Dawy Tenzinga. 18 maja 1956
na ciasnym, przepaścistym wierzchołku stają Fritz Luchsinger i Ernst Reiss. Klika
dni później - 23 i 24 maja - czterech członków wyprawy (Jurg Marmer, Ernst Schmied,
Adolf Reist i Hans Rudolf) wspięło się na szczyt Everestu. Było to drugie i trzecie
wejście na Everest w historii.
więcej
|
| |
24
VI 2011 |  | "Chciałbym
jeszcze raz podkreślić z uznaniem doskonałość naszego sprzętu oraz fakt, że sprostał
on trudnym warunkom na górze i spełnił wszelkie nasze oczekiwania. Firmy i ludzie,
którzy zarówno w kraju jak i za granicą zadali sobie tak wiele trudu, aby wyprodukować
to, co nam było potrzebne/.../" John Hunt w: "Zdobycie Mount Everestu"
Wydawnictwo AT - Hudowski & Marcisz. Fotografia z Muzeum Tenzinga Norgaya
w Dardżylingu.
więcej
|
| |
14
VI 2011 |  | "Dziwność
jest względna. Dziwność nie istnieje: tworzymy ją sami. Nie jest tym samym co
malowniczość, bo tę mogą dostrzegać również mieszkańcy danego kraju. Dziwność
przynosimy ze sobą. Jest tym, co nie zgadza się z naszymi przyzwyczajeniami, ale
wydaje się normalne,a nawet banalne miejscowym. Jeśli dziwne jest to, do czego
nie nawykliśmy, to można śmiało powiedzieć, że stykamy się z tym w Indiach na
każdym kroku /.../". To wyrywek z książki wydanej w Polsce przez Drzewo
Babel pod, trochę strasznym ;), tytułem "Alfabet zakochanego w Indiach". Autor
- Jean-Claude Carriere to pisarz, scenarzysta, tłumacz, współpracownik Petera
Brooka podczas pracy nad inscenizacją Mahabharaty. Co ważniejsze, uważny podróżnik
i człowiek obdarzony wrażliwością pozwalającą na spojrzenie w głąb tego wszechświata
zwanego Indiami. Bardzo polecam. M.
więcej
|
| |
9
VI 2011 |  | Zakończyła
działalność kolejna już wyprawa Eco Everest. Projekt ma na celu oczyszczenie stoków
Czomolungmy z pozostawianych tam przez wyprawy śmieci. Od roku 2008 coroczne wyprawy
zniosły na dół ponad 13,5 tony sprzętu, śmieci itp. Odnaleziono także cztery ciała
zapewniając ofiarom godny pochówek. Pomysłodawcy - Dawie Stevenowi Sherpie
- towarzyszy raczej wyjątkowy osobnik. Urodzony w roku 1960 we wsi Thame na północ
od Namche Apa Sherpa. Apa, prócz czynnego uczestnictwa w akcji postanowił wejść
na szczyt Everestu. A co tam! Było się 20 razy to i 21 raz nie zaszkodzi... Pierwszy
raz Apa Sherpa osiągnął wierzchołek wraz z synem Edmunda Hillarego - Peterem,
10 maja 1990, jako członek wyprawy prowadzonej przez Roba Halla. Jak
wygląda tytan Himalajów? :) A macie lupę?...
więcej
|
| |
8
VI 2011 |  | Przyszła
wiadomość z Alaski od dzielnego Achima - wszedł był na Denali :). Brawo. W
radio zapowiedź wywiadu z żoną władcy Bhutanu. We Wprost. Kinga Baranowska
bezpiecznie już w domu. Pozdrawiamy.
więcej
|
| |
3
VI 2011 |  | Pierwszego
rekonesansu pod Makalu dokonano trochę przez przypadek - pomylono szlaki. Czterdziestoletni
wówczas Charles Howard-Bury, irlandzki żołnierz, botanik i działacz partii konserwatywnej
przyjrzał się północnej ścianie ośmiotysięcznika. Opisał co zobaczył, wykonał
rysunki i zdjęcia. W tym samym roku Albert Einstein odebrał Nagrodę Nobla,
w Europie zorganizowano pierwsze zawody lekkoatletyczne dla kobiet, w Opolu zanotowano
40,2 stopnia Celsjusza a w Stanach Zjednoczonych skonstruowano wibrafon. Co więcej
- w niemym filmie The Four Horsemen of the Apocalypse tango tańczy Rudolf Valentino
:)... 1921.
więcej
|
| |
30
V 2011 |  | 58
lat temu. Edmund Hillary. "Nagle zauważyłem, że grań przede mną zamiast wznosić
się jak poprzednio, opada ostro, a daleko w dole dostrzegłem Przełącz Północną
i lodowiec Rongbuk. Spojrzałem w górę: wąska, biała grań spiętrzyła się w śnieżny
wierzchołek. Jeszcze kilka uderzeń czekana w twardy śnieg i oto staliśmy na szczycie. Moim
pierwszym uczuciem była ulga - ulga, że nie trzeba już rąbać żadnych stopni, pokonywać
żadnych grani, wspinać się na żadne garby łudzące nas nadzieją sukcesu... Spojrzałem
na Tenzinga. Mimo że kaptur, twarz, gogle i maska tlenowa, cała zarośnięta długimi
soplami lodu, ukrywały jego twarz, nie do ukrycia był jego zaraźliwy uśmiech szczerej
radości, z jakim rozglądał się wokoło. Uścisnęliśmy sobie ręce, po czym Tenzing
objął mnie i zaczęliśmy klepać się po plecach niemal do utraty tchu. Była godzina
jedenasta trzydzieści." Za: John Hunt "Zdobycie Mount Everestu",
AT Hudowski&Marcisz
więcej
|
| |
25
V 2011 |  | Kinga
Baranowska i Fabrizio Zangrilli w tej chwili zapewne pną się pod szczyt Makalu. Zostali
sami u podnóża góry. Proszą o dobre myśli.
więcej
|
| |
24
V 2011 |  | Liczący
8163 m n.p.m. Manaslu powitał pierwszych ludzi na wierzchołku 9 maja 1956 roku.
Byli nimi: Toshio Imanishi - członek japońskiej wyprawy kierowanej przez Yuko
Makiego oraz Gyaltzen Norbu, który tym samym stał się pierwszym człowiekiem w
historii, który wszedł na dwa ośmiotysięczniki. Rok wcześniej wdrapał się na Makalu
z wyprawą francuską. Wyprawę filmowano, film niestety po dziś dzień spoczywa gdzieś
u stóp południowej ściany - wraz z kamerą. Pierwsze wejście zimowe góra zawdzięcza
- i vice versa - Maciejowi Berbece i Ryszardowi Gajewskiemu, którzy pomimo bardzo
trudnej pogody 12 stycznia 1984 roku stanęli na wierzchołku. Zdjęcie zrobione
jest z odnogi szlaku dookoła Annapurny.
więcej
|
| |
17
V 2011 |  | Trwa
wyprawa na Makalu - piąty pod względem wysokości szczyt świata, szczyt piękny,
elegancki, ale i niebezpieczny. Wydarzenia można śledzić tutaj: http://www.kingabaranowska.com/wyprawy/aktualna-wyprawa-makalu-8463-m
Pierwsza
panią na szczycie - przed 21 laty - była Amerykanka Kitty Calhoun Grissom. 25
maja 2006 roku na wierzchołku stanęła Anna Czerwińska - pierwsza Polka w tym miejscu
planety.
więcej
|
| |
11
V 2011 |  | Latem
roku 1949 nepalskie władze zezwoliły Billowi Tilmanowi wraz z towarzyszami (Peterem
Lloydem, botanikiem Olegiem Połuninem - autorem doskonałej monografii himalajskiej
flory, geologiem J.S. Scottem, Tenzingiem Norgayem i trzema innymi Szerpami) na
eksplorację położonego na północ od stolicy kraju pasma Langtang, Cała wyprawa
trwała cztery miesiące, Pałunin zaszywał się w dżungli a Tilman z Lloydem drapali
się na dziewicze szczyty. Dziś jedna z przełęczy w Langtangu nosi imię Billa Tilmanna
a drogi ku niej strzegą właśnie lodowe ściany Langshisha Ri.
więcej
|
| |
3
V 2011 |  | Dhaulagiri,
przyznaję - dla mnie najpiękniejsza z wielkich gór. A zdjęcie zrobione dziesięć
dni temu z podejścia do północnej bazy Annapurny. Pod szczytami Dhaulagiri
i Tukuche Peak przemyka stado chmurek rzucając cienie na zbocza. Dwa kilometry
niżej płynie Kali Gandaki. A na lewo od plecaka - dopiero zauważyłem... hmm -
biały wilk? Nie wszystkie góry mają takie majestatyczne nazwy - Dhaulagiri,
Tukuche, Annapurna - szczyt na drugim planie to Nimek Danda :).
więcej
|
| |
29
IV 2011 |  | Północno-zachodnie
urwiska Annapurny I z przełęczy Thulo Bagin. Tę przełęcz uważa się za tzw. "Przejście
27 kwietnia 1950" opisywane przez Maurice'a Herzoga w "Annapurnie". Podczas
prób odnalezienia drogi na wierzchołek Dhaulagiri eksplorowano także doliny zmierzające
w kierunku Annapurny. Podczas jednego z takich wypadów, 27 kwietnia właśnie, Oudot,
Schatz i Couzy dotarli do miejsca, z którego w końcu mogli zobaczyć Annapurnę
I w pełnej krasie. W roku 1950 nie dysponowano zdjęciami lotniczymi z tego rejonu
a indyjskie "mapy" przeplatały rzeczywistość z fantazją. Po połowie.
W początkowej fazie wyprawy wspinacze raczej zajmowali się eksploracją nieznanego
lądu niż samą wspinaczką. Żeby znaleźć drogę na szczyt trzeba było najpierw znaleźć...
szczyt. A Annapurna, trzeba przyznać, otoczywszy się wianuszkiem wielkich gór
utrudniała to zadanie jak tylko mogła
więcej
|
| |
15
IV 2011 |  | Langtang,
sprzed trzech dni. Grzbiety miedzy Kyanjin Ri a Tserko Ri. Teraz jedziemy na
zachod.
więcej
|
| |
| 31
III 2011 |  | Dzisiaj
jedno z niewielu zdjęć bez nieba. Zrobione rankiem z okolic Pangboche w Khumbu
w stronę Kongde Ri, Khobangu i Numburu. Za parę dni udaję się Wiadomo-Gdzie
:) poeksplorować nowe ścieżki, spróbuję przesłać coś stamtąd.
więcej
|
| |
| 29
III 2011 |  | Są
takie góry, które przypominają na przykład rybi ogon. A
i takie, które zastygły jakoby śpiący rycerz. Góry-żaglowce jak Ararat i góry-piły
jak Nuptse. Ale
są i takie, na widok których tam wysoko pośród skał i lodu, my twarde chłopaki... :)
więcej
|
| |
| 25
III 2011 |  | Japonia,
dzisiaj Birma - żyjąca planeta. Również Himalaje nie są wolne od trzęsień ziemi.
Cóż tu dużo mówić, w końcu bez ruchu płyt nie byłoby tych gór wcale... 30 maja
1885 - epicentrum 19 km na zachód od Śrinagaru - wstrząsy wtórne do połowy lipca
1885 roku - obszar ok. 1000 km kw., liczba ofiar ok. 3000; 12 czerwca 1897
- epicentrum w zachodnim Assamie, odczuwalne w promieniu 160 km, około 1500 ofiar
śmiertelnych, zanotowano tu największe przesunięcie pionowe warstw skalnych -
11 m, przez następne lata zarejestrowano ponad 5000 wstrząsów wtórnych; 4 kwietnia
1904 - epicentrum w Dolinie Kangra w zachodnich Himalajach, zanotowane przez sejsmografy
w Europie i Ameryce Północnej wstrząsy objęły obszar 4210000 km kw.; 20000 ofiar
śmiertelnych. Na potokach Tirthan i Sainj, niedaleko ich ujścia do rzeki Beas,
osuwiska utworzyły naturalne tamy formując nowe jeziora; 19 stycznia 1934 -
epicentrum na granicy Biharu i Nepalu; wielkie zniszczenia m.in. w Dolinie Kathmandu.
Wstrząsy odczuwalne w promieniu 800 km. Ponad 10000 ofiar śmiertelnych, w tym
w Nepalu prawie 3000. 15 sierpnia 1950 - epicentrum w rejonie zbiegu granic
Indii, Chin i Birmy, osuwisko na rzece Subansiri utworzyło ziemną tamę, która
przerwała się po czterech dniach powodując katastrofalną powódź. Ciężkie zniszczenia
zanotowano na obszarze ok 45000 km kw.; 19 stycznia 1975 - epicentrum w rejonie
Kinnaur w zachodnich Himalajach niedaleko granicy tybetańskiej; 8 października
2005 - epicentrum w okolicach Muzaffarabadu w Pakistanie. Siła trzęsienia max.
7,6 w skali Richtera. więcej na: http://himalaje.pl/geografia.htm
więcej |
| |
| 23
III 2011 |  | 1/7
nad powierzchnią reszta pod? Pewnie trochę tak.Dava Steven Sherpa oraz Apa Sherpa
poprowadzą w tym roku jedno z niezwykłych himalajskich przedsięwzięć - Eco Everest
Expedition. Doroczna wyprawa czyści stoki Czomolungmy z tego, co zostawiają po
sobie uczestnicy wypraw. Od 2008 roku zniesiono z góry ponad 12 ton śmieci. Podczas
tej ciężkiej pracy odnaleziono również cztery ciała. Zmarłych wspinaczy pochowano.
więcej |
| |
| 16
III 2011 |  | Pod
Broad Peak w Karakorum trwa odwrót spod wierzchołka. Wspinaczy zatrzymała szeroka
szczelina na wysokości ponad 7800 m. Góra tonie w chmurach. Wiatr na szczęście
nie jest zbyt silny.
więcej |
| |
| 15
III 2011 |  | Jak
informuje z bazy pod Broad Peak w Karakorum Artur Hajzer, czteroosobowa grupa:
Marcin Kaczkan, Krzysztof Starek, Robert Szymczak i Ali Sadpara dochodzą do założonego
na wysokości 7200 m n.p.m. obozu III. Wiatr się wzmaga i na tej wysokości dochodzi
do 50 km/h. Temperatura - 30 stopni poniżej zera, czyli... cieplej niż przy poprzedniej
próbie. Dziś w nocy chłopaki prawdopodobnie podejmą próbę wejścia na szczyt. Za
http://polski-himalaizm-zimowy.wspinanie.pl/**** Przed
chwilą dotarła wiadomość, że wszyscy już odpoczywają w obozie III.
więcej
|
| |
| 14
III 2011 |  | My
tu przed ekranami a w Karakorum Broad Peak łeb w łeb z pogodą prześcigają się
jak by tu uniemożliwić naszym twardzielom zimowe wejście na wierzchołek. Wiatr,
minus 45 stopni... Trzymamy kciuki za ostatnie próby. A przede wszystkim za
bezpieczny powrót. Dzisiaj pięcioosobowa grupa wyruszyła w stronę obozu II
i dalej...
więcej |
| |
| 10
III 2011 |  | 75-letni
dalajlama Tybetu Tenzing Gyatso ogłosił dzisiaj, że chce oddać przywództwo w Tybetańskim
Rządzie na Uchodźstwie w ręce świeckiego premiera wybranego w demokratycznych
wyborach. Pełny tekst wystąpienia po angielsku można znaleźć na oficjalnej
stronie: http://www.dalailama.com/news/post/655-statement-of-his-holiness-the-dalai-lama-on-the-52nd-anniversary-of-the-tibetan-national-uprising-day Można
też posłuchać sobie po tybetańsku: http://www.dalailama.com/webcasts/post/172-10th-march-statement-2011 Dalajlama
ograniczyłby swą rolę do przywództwa religijnego i "duchowego". Abstrahując
od tego, czy demokracja jest dobrym systemem dla Tybetu, to ciekawy, zapowiadany
już wcześniej, ruch polityczny odbierający Chinom pełną kontrolę nad ew. wyborem
kolejnego po XIV dalajlamie przywódcy Tybetu.
więcej |
| |
| 9
III 2011 |  | We
wszystkich mitologiach świata jakaś góra jest święta. Bliskość nieba, wysokość,
niedostępność - wszystko to sprzyja sacrum. Grecki Olimp i chrześcijańska Golgota,
hinduskie Meru, tybetański Kailash, szintoistyczne Fudżi, Ararat, Synaj, Tabor,
Atos, Huascaran, Macchapucchare i setki czy tysiące innych. Nasza Ślęża chociażby. Faktem
jest, że trudno przyjąć czysto materialny obraz świata w obliczu tego majestatu. Coś
w tym cienkim powietrzu tam wysoko daje znak. Że jest. Czymkolwiek jest.
więcej |
| |
| 7
III 2011 |  | Kilka
lat temu odwiedził mnie znajomy z Nepalu. Zobaczył morze, pojechał pociągiem,
Wieliczka, Tatry, Kraków, Gdańsk. Któregoś dnia przeszliśmy się po lesie pod
Krakowem. Idziemy, cisza od dłuższej chwili, nic dziwnego - znamy się jak łyse
konie. Nagle przystaje, pyta czy może mi zadać pytanie. A trzeba wiedzieć, że
Nepalczyk z zasady nie pyta o nic wprost, nie zaprzecza wprost, nie zwraca uwagi
wprost. - Oczywiście - odpowiadam. - O ten las. - Yhm? - Dlaczego,
no dlaczego w tym lesie jest tyle patyków??? Trzeci świat nauczył się wykorzystywać
wszystko, możliwie niczego nie marnować. Pamiętam jak kiedyś w Mondżo pod Everestem
kucharz wysłał dziewczynkę po kapustę na pole - była mu potrzebna do zrobienia
paru zamówionych dań. Wróciła po chwili z kilkoma liśćmi. Reszta nadal rosła na
polu.
więcej |
| |
| 2
III 2011 |  | Czytam
właśnie książkę Liao Yiwu "Prowadząc umarlych. Opowieści prawdziwe. Chiny
z perspektywy nizin społecznych" wydaną w tym roku przez Czarne. To zbiór
wywiadów. Żadnego dziennikarskiego efekciarstwa, epatowania okrucieństwem. Forma
zwyczajna, troszkę toporna. Treść tym bardziej mocna. I cała przestrzeń do
przemyśleń.
więcej |
| |
| 23
II 2011 |  | Ponad
3-kilometrowa południowa ściana Lhotse uważana jest za najbardziej stromą ścianę
tych rozmiarów na świecie. Zarazem - nie tylko z tego względu - za jedną z najtrudniejszych
do wspinaczki. Jesienią 1985 ginie tu Rafał Chołda, dwa lata później w drodze
do obozu pierwszego Czesław Jakiel, a 24 października 1989 r. w ścianie - Jerzy
Kukuczka. Pierwsze przejście południowej ściany przez Tomo Cesena jest powszechnie
poddawane w wątpliwość - jednak 16 października 1990 roku ściana się poddaje.
Pomimo dramatycznej walki z pogodą, lawinami, lodem i nawisami śnieżnymi, po założeniu
sześciu obozów, na wierzchołku stają Siergiej Berszow i Władimir Karatajew - członkowie
20-osobowej ekspedycji radzieckiej. Wycieńczeni, odmrożeni, ale cali i w sumie
zdrowi trafiają do obozu po 22 godzinach od wyjścia w kierunku szczytu. Eskortowani
przez pozostałych wspinaczy bezpiecznie docierają do stóp ściany.
więcej |
| |
22
II 2011 | | Już
po zachodzie słońca. Jeszcze przed nocą. Niełatwe były początki eksploracji
Himalajów. W II poł. XIX wieku Brytyjczycy postanowili zbadać, opisać i sporządzić
mapy terenów położonych na północ od Indii. Tybet i Nepal były zamknięte dla Europejczyków
zdecydowano się zatem na wyszkolenie obywateli Indii i wysłanie ich z misją poszukiwawczą
i kartograficzną. Pośród pierwszych wyróżnili się Nain Singh i Kishen Singh. Kishen
Singh, wyposażony w sekstans, kompas, termometr do mierzenia punktu wrzenia wody
(ten zmienia się wraz z wysokością) piechotą przebył kilka tysięcy kilometrów
od Lhasy przez Mongolię, Assam po Dardżyling. Żeby nie wzbudzać podejrzeń lokalnej
ludności dokonał tego w przebraniu buddyjskiego lamy. Pomagając sobie zmodyfikowanym
buddyjski różańcem (100 zamiast 108 koralików) mozolnie odliczał kroki, a wyniki
pomiarów notował w materiałach ukrytych wewnątrz modlitewnego młynka.
więcej
|
|
21
II 2011 | 
| Pierwsze
solowe wejście na ośmiotysięcznik to dzieło Austriaka Hermanna Buhla. 29-letni
wówczas Hermann dokonał tego w roku 1953 na Nanga Parbat. Z obozu V wyszedł
na wierzchołek wraz z towarzyszem, który jednak musiał zawrócić z drogi. Hermann
dotarł na szczyt dopiero około godz 19. musiał więc schodzić już w zapadającym
mroku i ciemności. Około 21 zatrzymał się, schronił za skałą i przestał tak 7
długich nocnych godzin. O świcie wyruszył dalej aż bezpiecznie dotarł do obozu. Hermann
Buhl zginął cztery lata później w Karakorum, kiedy zarwał się pod nim śnieżno-lodowy
nawis na siedmiotysięczniku Chogolisa
więcej
|
| |
16
II 2011 | 
| Odkopałem
stare zdjęcia. Wywoływane z klisz. Tutaj jest listopad roku 2002. Jakaś 5 rano.
W Gokio na dole chmury, lekki śnieg nawet. Trudno zgadnąć czy to tylko w dolinie
czy na całym niebie. Widzę gwiazdę. Albo mi się wydaje. Albo tak się wpatruję,
że w końcu sobie wmawiam, że widzę. Startujemy o 3.15. Kilkaset metrów wyżej wchodzimy
z białej chmury prosto w morze gwiazd, potem wschód księżyca, złoty meteoryt wielki
jak kometa, pastele nieba itd.
więcej
|
|
16
II 2011 | 
| Wielki
masyw wznoszący się za taflą jeziora to sięgające 7129 m n.p.m. Baruntse. Po raz
pierwszy wdrapano się tu 30 maja 1954 roku (Colin Todd i Geoff Harrow) podczas
prowadzonej przez Edmunda Hillarego wyprawy, która zdobyła wówczas 19 szczytów
o wysokości powyżej 20000 stóp. Niejako w reakcji na odmowę pozwolenia na zdobywanie
Makalu.
więcej
|
|
8
II 2011 | | Te
mureny na pierwszym planie to kataki - buddyjskie szale niosące ludziom błogosławieństwo,
od wieków wręczane podróżnym przed wyruszeniem w drogę. Wielki ciemny trójkąt
w tle zaś to mierzący 8463 m n.p.m., piąty pod względem wysokości szczyt naszej
planety, Makalu. Po raz pierwszy na Makalu wdrapali się Lionel Terray i Jean
Couzy 15 maja roku 1955. Tego samego dnia rozpoczęto budowę Bajkonuru oraz przywrócono
suwerenność Austrii podpisując Austriacki Traktat Państwowy. Dzień później, Jean
Franco, Guido Magnone a także Szerpa Gyaltzen Norbu również dotarli na wierzchołek.
17 maja 1955 r. udało się to jeszcze czterem innym dzielnym członkom ekspedycji.
Wejście na szczyt prawie wszystkich uczestników wyprawy to rzadki sukces.
więcej
|
|
2
II 2011 |  | Kto
był w Ladakhu wie. Morze gór. Słońce, chmury, deszcz, śnieg, prawie codzienne
tęcze, wiatr, piasek i cisza wreszcie. Tworzą tu codzienne spektakle, mocne, często
niewiarygodnie piękne. Czasem trudno uwierzyć, że te góry są nieruchome.
więcej
|
| |
1
II 2011 |  | Takie
rzeczy potrafi czarować natura z zamarzniętej wody. To lodowce zboczowe, czasami
zwane fartuchowymi, charakterystyczne dla Himalajów. Widoczne na zdjęciu rzeźbione
wiatrem ściany mają kilkaset metrów wysokości.
więcej
|
|
10
I 2011 |  | "Mały
skręt w lewo, jeszcze kilka kroków... Grań szczytowa przybliża się niepostrzeżenie.
Kilka skałek, które musimy ominąć... Podciągamy się jak się da. Czy to możliwe?... Ależ
tak! Wiatr uderza nas brutalnie. Jesteśmy... na szczycie Annapurny. 8 075 metrów. Serca
przepełnia ogromna radość. - Ach, gdyby tamci wiedzieli! Gdyby wszyscy wiedzieli!
Szczyt ma kształt lodowego grzebienia pociętego półkami. Po drugiej stronie straszne,
niezgłębione przepaście opadają pionowo spod naszych nóg. Chmury płyną w połowie
wysokości góry, kryjąc łagodną i żyzną dolinę Pokhara, leżącą 7000 metrów poniżej
nas. Ponad nami nie ma nic." Maurice Herzog "Annapurna", ISKRY
Warszawa 1960, przekład Rafała Unruga.
więcej
|
| |
| 29
XII 2010 |  | Żeby
nie było, że w Nepalu wszyscy są tacy mili i fajni, oto sposób na pozbycie się
choroby, opisany w książeczce pana Kesara Lalla "Nepalese Customs and Manners". Otóż,
gdy dopadnie nas ni mniej ni więcej tylko infekcja oka, sposób jest prosty: Wcześnie
rano musimy zakraść się pod drzwi wybranego sąsiada. Następnie pukamy. Kiedy
usłyszymy pytanie "Kto tam?" odpowiadamy "To infekcja oka!"
i czym prędzej zmykamy. Jeśli nie zostaniemy nakryci mamy pewność, że choroba
przejdzie na sąsiada a my będziemy od niej wolni...
więcej
|
| |
| 29
XII 2010 |  | Kali
Gandaki. Rzeka starsza niż Himalaje. Płynęła tu już wcześniej, dzięki czemu
miała siłę i czas na torowanie sobie drogi przez powstające góry. Dzisiaj, wcinając
się pomiędzy wierzchołkami Annapurny i Dhaulagiri, tworzy najgłębszy wąwóz na
świecie - ponad 5 km różnicy między rzeką a szczytami. Słowo wąwóz jest tu trochę
naciągane - stoki mają bardzo różne nachylenie. Może najgłębsza dolina? Bez wątpienia
najgłębsze "coś".
więcej
|
| |
| 27
XII 2010 |  | akt?
więcej
|
| |
| 22
XII 2010 |  | Skąd
tu pies? Nie ma się czemu dziwić. Oto fragment oferty przewodnickiej ze
Stanów: "Mount Hood, located about 50 miles east of Portland, Oregon,
is one of the most climbed glaciated peaks in North America (#2 in the world behind
Japan's Fuji-san according to some). /.../ Dogs are permitted and frequently make
the summit." :) Zdjęcie zrobione w tym roku podczas naszej bengalsko-keralskiej
eskapady, uchwyciło zapewne rekonesans i badanie możliwości zdobycia szczytu.
więcej
|
|
21
XII 2010 |  | Manangbowie
to grupa etniczna zamieszkująca Nyeshang - obszar górnej Marsyangdi na północ
od masywu Annapurny. Język Manangbów wykazuje cechy tybetańskie ale i cechy języka
sąsiednich Gurungów. Praktykuje się poliandrię. Przez wiele wieków Manangbowie
byli znani ze swego, mówiąc eufemistycznie, dystansu do obcych. Zmonopolizowali
przy okazji handel w rejonie, co przyniosło im stosunkowo długi okres prosperity.
W latach pięćdziesiątych te przywileje zostały Manangbom odebrane co spowodowało
zmianę trybu życia całej grupy etnicznej. Wiele osób wyjechało do Kathmandu, Pokhary,
nawet za granicę, by tam wykorzystać swoje handlowe talenty sprzedając kamienie
szlachetne, jedwab, srebro, złoto, korale. Manangbowie nigdy nie pracowali jako
tragarze czy przewodnicy. Stereotypowy odbiór Manangbów ukazuje ich jako utalentowani
handlowcy, raczej bogaci lecz zamknięci w sobie. Odwiedzając wioski w Nyeshang
trudno odnieść takie wrażenie - warunki życia są tu skrajnie trudne, domostwa
przypominają kamienne fortece, w których można się zabarykadować przed wiatrem
i śniegiem a śladów jakiegokolwiek bogactwa po prostu nie widać.
więcej
|
| |
| 20
XII 2010 |  | Annapurna
Południowa - 101 pod względem wysokości szczyt świata.Tsuboi ShigeiKamieńKamień przez
sto milionów lat milczał i nieprzerwanie trwał. Przez cały ten czas niebo bywało
pogodne, albo zachmurzone."Z antologii "Wiśnie rozkwitłe pośród zimy",
opr. Adachi Kazuko, Wiesław Kotański, Tadeusz Śliwiak, wyd. Kokusai Bunka Shuppansha
1992
więcej |
| |
| 17
XII 2010 |  | Jedna
z pierwszych książek o Himalajach które przeczytałem w życiu to wydana w serii
Biblioteczka Geograficzna niewielka pozycja Jerzego Samusika "Wokół Annapurny"
- sympatyczny, osobisty opis trekkingu tą właśnie trasą. Autor wraz z kolegą Czesiem
przemierzają himalajskie ścieżki dzieląc się z czytelnikiem tym, co widzą dokoła.
Czytałem tę książkę kilkukrotnie jeszcze zanim pierwszy raz zobaczyłem Himalaje
z bliska. Marzyłem i zazdrościłem, jak pamiętam. :) Trzymam ją teraz w ręce,
kartki żółte a tego, co jest na zdjęciach, bez podpisów raczej nikt by nie rozpoznał.
Druk A.D. 1987. Szczególnie malownicze jest zdjęcie na stronie 83 (jeśli ktoś
posiada tę książeczkę warto zajrzeć:) z podpisem "jaki, a właściwie jako-krowy/.../". Na
stronie 88 czytamy: "Więc plecak na grzbiet i znowu pod górę. I wszystko
zaczyna się od początku: dwadzieścia kroków normalnych, a po nich ten dwudziesty
pierwszy i dalej - to już tylko katorga. Nie mam nawet siły podnieść głowę i rozejrzeć
się dookoła. Zresztą krajobraz jest przygnębiający i lepiej go nie kontemplować.
Otaczają nasz zewsząd nagie, szaro-czarne ściany, usypiska głazów, kamienne piargi
bez krzty roślinności. Jedynie ośnieżone wierzchołki okolicznych szczytów i i
spływające między nimi lodowcowe jęzory rozjaśniają ten ponury pejzaż. Po czterech
godzinach tej katorżniczej wspinaczki drogę przegrodził nam ostatni z górskich
grzbietów. W jego siodle dostrzegamy jakiś kamienny kopczyk /.../. Ten widok uskrzydla
nas - wiemy już, że uda nam się osiągnąć Thorung La.../.../ I my dołożyliśmy po
dużym kamieniu do kopczyka, zjedliśmy tybetański chlebek kupiony w Manangu, a
potem, po krótkim odpoczynku zaczęliśmy schodzić w dół." Na zdjęciu widać,
mam nadzieję, że Thorung La potrafi jednak być naprawdę niebrzydka :)
więcej |
| |
| 14
XII 2010 |  | Dlaczego
kolor nieba w górach wysokich jest tak ciemny? Czasem wręcz bliski czerni. Szczególnie
kiedy spojrzymy nad głowy, bo już blisko horyzontu kolory są bardziej wyblakłe. Musimy
wiedzieć, że w ogóle niebo widzimy jako niebieskie bo długość fali odpowiednia
dla światła niebieskiego powoduje, że w przeciwieństwie do innych długości fal
innych kolorów, niebieski jest rozpraszany na "nieciągłościach" (cząsteczki,
pyły, kropelki ;) atmosfery. Inne kolory przelatują przez atmosferę nie zawracając
sobie głowy zbyt małymi dla nich cząsteczkami. Niebieski nie daje rady, potyka
się i odbija. Atmosfera wraz z wysokością rzednie, "rozpraszaczy"
w niej coraz mniej i coraz bliżej jesteśmy smutnej prawdy o prawdziwym kolorze
wszechświata... "Ciemność widzę, ciemność!" Dlaczego nie widzimy
nieba na fioletowo? Przecież długość fal jest tu jeszcze krótsza. Bo tak ;) I
tak wiadomo, że niebo jest niebieskie bo się odbija w oceanie. Panie Rayleigh... Swoją
drogą od jakiej wysokości widać w dzień gwiazdy? Oprócz Słońca oczywiście.
więcej
|